WAŻNE
TERAZ

Ojciec Poczobuta: "Padnę przed nim na kolana i ucałuję go w rękę"

granica z białorusią

Kryzys na granicy będzie trwać? Wiceminister Woś: Łukaszenka pała żądzą zemsty
WIDEO

Kryzys na granicy będzie trwać? Wiceminister Woś: Łukaszenka pała żądzą zemsty

Kiedy może zakończyć się kryzys na granicy polsko-białoruskiej? - Nikt nie wie, kiedy ta sytuacja się zakończy, bo mamy do czynienia z agresją i nieprzewidywalnym przeciwnikiem. Pan Łukaszenka ma swoje cele polityczne, działa w emocjach i chęci odwetu za to, co wydarzyło się, kiedy pacyfikował opozycję, fałszował wybory i krwawo tłumił te powstanie na Białorusi. I teraz pała żądzą zemsty - komentował w programie "Newsroom" WP wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. - Na Białorusi nic się nie dzieje bez zgody i wiedzy Kremla. To jest zorganizowana akcja, gdzie ta agresja jest realizowana przez osoby, których działania są nie do przewidzenia. Trudno jest powiedzieć, czy to się skończy za miesiąc, za trzy miesiące czy za rok. Natomiast na pewno błędem jest rozmowa z panem Łukaszenką. Jednym z jego celów politycznych jest uznanie jego władzy - stwierdził wiceszef MS. Prowadząca Agnieszka Kopacz dopytywała o obecność mediów na terenach przygranicznych. - Łukaszenka prowadzi akcję propagandową, pokazuje najbardziej korzystne dla siebie obrazki, ale Polska też dociera do świata z tymi informacjami, które są jednoznaczne. (...) Kiedy lada dzień skończy się stan wyjątkowy i wejdzie w życie ustawa o ochronie granicy, wówczas dziennikarze również będą wpuszczeni na granicę, w bezpieczne miejsca. (...) Ale proszę się nie dziwić, pamiętamy, kiedy posłowie opozycji biegali przy granicy, obrażali polski mundur, przeszkadzali służbom i szukali poklasku i kamer dziennikarskich. I to był ich główny cel - stwierdził wiceminister Woś.
Robert Biedroń: "Paskowi TVP szkoleni u Łukaszenki"
WIDEO

Robert Biedroń: "Paskowi TVP szkoleni u Łukaszenki"

Robert Biedroń w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski odniósł się do "pasków", które pojawiają się w materiałach TVP o kryzysie na granicy polsko-białoruskiej. - To jest kompletnie nieodpowiedzialne. Widać, że ci paskowi są szkoleni u Łukaszenki - powiedział Robert Biedroń i dodał, że takie szkolenia prawdopodobnie odbywają się w Mińsku lub na Kremlu. Polityk zaznaczył, że ogląda białoruską telewizję reżimową i "te paski są podobne jak u Łukaszenki". Współprzewodniczący Lewicy wymienił także działania opozycji, które mają pomóc w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego. Są to m.in. rezolucje. Gość WP wspomniał także o niedopuszczaniu dziennikarzy na granicę polsko-białoruską. - To jest kuriozalne, że nawet telewizja Kurskiego (...) nie relacjonuje sytuacji na granicy - zaznaczył polityk i dodał, że Łukaszenka wpuszcza zagraniczne stacje medialne. Biedroń odniósł się również do pomysłu wpuszczenia dziennikarzy do strefy objętej stanem wyjątkowym. Polityk dodał, że ma to się odbywać za zgodą Straży Granicznej. - Pojedzie tam Kurski z mikrofonem i będzie to relacjonował tak, jak życzy tego sobie Morawiecki i Kaczyński - powiedział rozmówca Agnieszki Kopacz. Według gościa WP Polska przegrywa wojnę hybrydową, informacyjną. - Łukaszenka wygrał wojnę z polskim rządem - powiedział polityk i dodał, że nabraliśmy się na "pułapkę" Łukaszenki.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Apel Prymasa Polski do szefa MSWiA w sprawie uchodźców. O. Gużyński: nie wolno tych ludzi traktować w taki sposób
WIDEO

Apel Prymasa Polski do szefa MSWiA w sprawie uchodźców. O. Gużyński: nie wolno tych ludzi traktować w taki sposób

Prymas Polski abp Wojciech Polak napisał w liście do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamińskiego, że uchodźcy na granicy z Białorusią są brutalnie wykorzystywani do walki politycznej i istnieje potrzeba, aby patrzeć na nich jak na naszych bliźnich. Prymas poparł także chęci polskich medyków do niesienia pomocy uchodźcom. W programie ''Newsroom WP'' zapytany o te słowa Prymasa Polski został ojciec Paweł Gużyński, dominikanin. - W swoich czasach, moje pokolenie określało siebie jako pokolenie emigrantów. Sytuacja polityczna w Polsce rozproszyła nas po całym świecie. [...] W stosunku do uchodźców zachowujemy się nie najlepiej. Jeśli pytamy o chrześcijańską postawę wobec uchodźców, to powinniśmy mieć jako ludzie wierzący w naszym DNA, czyli głęboko wrażliwy i rozumiejący stosunek do ludzi, którzy z powodu wojny, czy z powodu prześladowań, czy z innego tytułu, również takich, którzy szukają swojego miejsca na ziemi, gdzie będą mogli godnie żyć - stwierdził ojciec Gużyński. Dodał także, że jego pokolenie rozproszyło się, ponieważ również szukali lepszego życia, ekonomicznej stabilności. - Nikt nam tego nie wypominał. Jako ludzie wierzący powinniśmy się przeciwko temu bardzo zbuntować i być bardzo stanowczy i mówić, że nie wolno tych ludzi traktować w taki sposób - dodał gość programu ''Newsroom WP''. Prowadząca zapytała także o plany postawienia muru na granicy z Białorusią, a także o obecne umocnienia, które polska strona wybudowała. Czy są to dobre kroki? Ojciec Paweł Gużyński stwierdził jednoznacznie. - Ja jestem zdruzgotany. I to podwójnie, potrójnie, poczwórnie. Bardzo irytuje mnie to, że ludzie, którzy zarządzają teraz Polską, odwołują się do chrześcijaństwa, katolicyzmu, a za grosz w ich podejściu do sprawy imigrantów, tego katolicyzmu po prostu nie ma. To jest oburzające. Nie będę dokonywał politycznej oceny, ale jako katolik, ksiądz, będę mówił. Moi bracia katolicy, zastanówcie się, czy wasze postępowanie [...] jest rzeczywiście katolickie. Bo wydaje mi się, że nie - powiedział na koniec gość "Newsroomu WP''.